fbpx

To uczucie, gdy podobno najbrzydsze miasto Europy okazuje się być całkiem ładne…

Nie ma co ukrywać – przed wyjazdem do Belgii, a dokładniej do miasta Charleroi, gdy weszłam w Internet i zobaczyłam mnóstwo wpisów o tym, jakie to jest brzydkie miasto, nieco się przeraziłam.

Totalnie nie wiedziałam czego się spodziewać, jednak cieszyłam się, że sprawdzę to na własne oczy.

Co spotkałam na miejscu?

Przepiękny bydynek dworca, ciekawą architekturę oraz przeurocze uliczki z kawiarniami.
Przeżyłam też jeden z najlepszych wieczorów w swoim życiu, ponieważ miasto co środę w miesiącach maj-wrzesień organizuje networking na świeżym powietrzu, na który przychodzi mnóstwo ludzi (młodszych/starszych, ubranych elegancko lub na sportowo…). Tego wieczoru imprezę prowadzi dj, są super tańce i bar (w którym są korzystne ceny!), a ludzie są bardzo otwarci.
Całe to wydarzenie odbywa się przy zachodzie słońca przy rzeczce… 🙂

Ok… Ze względu na to, że było (i jest) to miasto głównie przemysłowe nie wszędzie wygląda ono jak z bajki.
Znajduje się w nim także mnóstwo opuszczonych i poniszczonych budynków, a wieczorami na niektórych ulicach nie do końca można czuć się bezpiecznie… Jednak mimo wszystko warto poleciec tam chociaż raz!

Loty z Warszawy przez większość roku do tego miasta można dorwać za 70-100 zł, a ze względu na częstotliwość lotów można lecieć tam również rano i wrócić wieczorem.

Moim zdaniem naprawdę warto zobaczyć to miejsce na własne oczy, napić się belgijskiego piwa oraz zjeść belgijskie frytki!

Z Charleroi za około 30 zł możecie w godzinę dojechać Flix Busem do Brukseli, a stamtąd za około 90 zł do Amsterdamu, Paryża lub Luksemburgu.

Szczerze mówiąc – planuję tu wrócić w najbliższym czasie i tak właśnie urozmaicić swój kolejny pobyt w Belgii 🙂

Też tak macie, że wolicie coś zobaczyć na własne oczy i później ocenić?
Zaskoczyło Was może pozytywnie jakieś miejsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *